Przed laty zauważyłem, że kilku moich przyjaciół i znajomych nagle zaczęło chodzić w czerwonych kamizelkach.
Okazało się, że ma to związek z czymś, co nazywa się „KingsMen” – organizacją, która organizuje wyprawy w góry, z których mężczyźni wracają w lepszej formie. Muszę szczerze przyznać, że na początku byłem dość sceptyczny i wydawało mi się to trochę dziwne, ci „czerwoni”. Kilka lat później byłem na konferencji wakacyjnej, gdzie KingsMen organizowało popołudniowe warsztaty. Ponieważ byłem ciekawy, na czym to dokładnie polega, zapisałem się. Podczas tych warsztatów zauważyłem, że bardzo szybko dotarliśmy do sedna kilku spraw w moim życiu oraz w życiu innych mężczyzn wokół mnie. Zafascynowany postanowiłem zapisać się na wyprawę Quest.
Teraz, po wielu latach, patrząc wstecz, widzę, ile mogłem się nauczyć podczas każdej z wypraw – zarówno jako uczestnik, jak i prowadzący Quest. Widzę, jak Bóg przez Ducha Świętego działa w KingsMen, zmieniając życie na lepsze, oraz jaką odpowiedzialność my sami w tym mamy. Jedną z rzeczy, których wciąż uczę się na nowo, jest podejmowanie inicjatywy i przywództwa w mojej rodzinie – nie tylko pozwalać, aby wszystko się działo, ale żyć świadomie. Nauczyłem się, że nie mogę tego robić sam, potrzebuję przyjaciół zarówno w trudnych chwilach, jak i do świętowania. Spotykamy się lokalnie co dwa tygodnie w tzw. grupie Triple Fit, gdzie zdobyłem nowych przyjaciół i wzajemnie się motywujemy – fizycznie podczas treningów bootcamp, ale także dbając o to, by pozostawać w dobrej formie intelektualnej i mentalnej. Jestem za to bardzo wdzięczny.
Martijn – Holandia



